czwartek, 15 lutego 2018

jungle

Ciągle wszystko psuję. No dosłownie w rękach mi się wszystko pali... Wyjmowałam telefon, siup, na podłogę - szybka poszła, postawiłam laptopa na krańcu sofy... spadł i rozwalił przy tym modem do Internetu... naprawiłam go prowizorycznie kombinerkami Męża... działa. Kabel do drugiego, lepszego laptopa przestał działać, a opona w rowerze - mój jedyny środek transportu - dziurawa. Za każdym razem jak coś się zepsuje, myślę, "o kurcze, szkoda, że nie doceniałam tego jak było sprawne". Dopiero teraz widzę jak rower, dobry laptop czy telefon, poprawiały mój komfort życia. A ja ciągle chcę więcej i więcej i dalej i dalej. Zastanawiam się czy ostatnio nie za dużo u mnie narzekania. Przecież mam AŻ tyle :) Bawię się świetnie :) I tylko ciągle narzekam.

Ostatnio zauważyłam taką maleńką fajną przemianę ;) Taką w moim organizmie. Kiedyś nienawidziłam wody i zmuszałam się żeby ja wypić. Teraz? Gdy jestem spragniona myślę tylko o wodzie, ewentualnie o wodzie z cytryną :) Nie kręcą mnie już te wszystkie słodzone napoje :) Wow :) Czyli jednak przyzwyczajenie... to działa :) Tak jak do brązowego pieczywa, pełnoziarnistego makaronu i kotletów bez panierki :)  To jeszcze zostało mi odzwyczajenie się od słodyczy, jedzenia ponad potrzeby i przyzwyczajenie do ćwiczeń. Bierzemy się do roboty. Tak zazdroszczę tych ładnych sylwetek.

 

5 komentarzy:

  1. No to kurka masz tak, że szok lekko z tymi zepsutymi rzeczami. Jak dla mnie to prawo serii.

    Co do przyzwyczajeń to da się je pokonać, na przykład ja zrezygnowałem ze słodzenia herbaty ze dwa lata temu i teraz zupełnie nie jest mi on potrzebny w herbacie. A teraz planuję do Wielkanocy nie jeść słodyczy, co najwyżej jakieś orzechy i tym podobne. Nie wiem jak to wyjdzie.

    No jak dla mnie to blog jest takim miejscem, gdzie można różne rzeczy pisać. :)

    :D Ja mam tak już odkąd nauczyłem się czytać, a najgorzej miałem z książkami o Kreciku, niby dla dzieci, a miały tak ostre kartki, że szok. A mimo to przeczytałem całą serię. @_@

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. no czasem tak jest że wszystko gdzies się psuje i nie tak idzie ale to mija ważne by zauważać małe rzecz kurcze i ja musze od słodyczy się odzwyczaić bo wode lubie i ciemne pieczywo

    a mąż zadko tak wraca i może dlatego czuje się taka bezradna wtedy

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha też miałam taki okres w moim życiu, że wszystko mi leciało z rąk albo wszystko psułam :P

    Co do wody, to uwielbiam! Ale nie z cytryną, jakoś nie umiem tego pić, zaraz mnie brzuch boli. Za to z miętą jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana Różyczko,co u Ciebie? Pogodnych świąt Ci życzę ,słoneczka na niebie i w życiu.

    OdpowiedzUsuń