niedziela, 23 grudnia 2018

przemyślenia Pani R.

Jak to człowiek musi się pilnować... żeby znowu nie pochłonęły go czeluści jego własnych problemów. Zrobiłam sobie kolaż zdjęć przed i po. Wakacje 2017 i wakacje 2018 różniło 12 kg wywalczonych przeze mnie w bólu i łzach. Stalową pracą próbowałam podnieść się zarówno fizycznie jak i psychicznie. I ta gra nie toczyła się tylko o kilogramy. Chciałam schudnąć, ale chciałam być też bardziej dojrzała emocjonalnie, dobra, szczęśliwa. Chciałam zerwać ze wszystkim co mi nie służyło i nigdy już nie być zależna od nikogo. Długa droga za mną, długa droga przede mną. Jestem na półmetku w którym tak mi dobrze, że siedzę już pół roku. Wkurza mnie to coraz bardziej. Coś już osiągnęłam, już się poprawiło i stanęłam w miejscu. Widzę, że odpuszczam sobie, ale wcale tego nie chcę! Cieszę się, że nadchodzi nowy rok. Chcę dokończyć w nim swoje dzieło i wyprostować się na dobre. Koniec czerwca ustawiłam sobie jako metę. Niech to będzie ostatni raz kiedy muszę ogarniać swoje życie, kobiecość i pewność siebie. Wypędzam wszystkie demony ze swego świata i łapię się Boga. My chcemy Boga!

I ja właśnie tego sobie w te Święta i na Nowy Rok życzę :) Życzę Wam Wszystkim żebyście spędzili ten czas w rodzinie, miło i spokojnie. Zatrzymajcie się na chwilę i pomyślcie, że to co macie jest piękne i wyjątkowe :) Kto wierzący, proszę nie zapomnijcie o tym, że dzieciątko Jezus przynosi nam Zbawienie :)

R.