poniedziałek, 8 października 2018

no one could save me, but you.

Ach wiecie? Makijaż i dobrze dobrane ciuchy potrafią zdziałać cuda! Czułam się taka brzydka, taka gruba, napuchnięta, ciężka, szeroka, ze zbyt długim nosem, fryzurą zbyt nieprzemyślaną... a tutaj pyk - dobra szminka, dobry tusz, nowy, fajny ciuch i Różyczka odmieniona! A jakże! Głowa do przodu, piersi do przodu, pewność siebie 99%. I nawet postanowiłam przełamać swoje bariery sprzed 3 lat! Ba! I nawet zapoznałam nowych ludzi z otwartością i uprzejmością Róży w dobrym humorze! ;) Nowa zasada brzmi: "nie kupuj żadnych ciuchów jeśli po przymierzeniu ich w przymierzalni, nie jesteś zakochana".

Bo w ogóle to wystarczy wyjść do ludzi. A czasem pojechać po psa żeby coś się działo. Te drobne, chwilowe znajomości nadają sens. Dzisiaj np. z samego rana dostałam telefon od staruszki poznanej na nieswoim osiedlu podczas poszukiwania bezpańskiego psa. Dzwoniła, że złapała sunię. Taką biedną, że nawet podejść do siebie nie dawała przez 3 miechy... Wspaniała informacja z rana! A ta pogoda? Wymarzona! Jesień pełna słońca.

Założyłam się z Mężem o stówę, że do świąt Bożego Narodzenia zrzucę z siebie jeszcze 6kg. Pralinki Lindor muszą poczekać. Ranch burgery w Burger Kingu też.

Jak u Was wygląda jesień?